Poplątane ludzkie losy. Wersja druga – włoska.

Paolo Genovese zachwycił Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie – filmie, który łączył humor i niezobowiązujące rozmowy rodzinno-towarzyskie z dramatem i pytaniem, o to, kim jesteśmy naprawdę, prostotę z tajemnicą. Niewątpliwie widzowie The Place oczekiwali filmu podobnego, czyli czegoś, co ogląda się z niewinnym uśmiechem, a potem na długo pozostaje w głowie pytanie, które w sposób niewymuszony i pozornie przypadkowy zadaje reżyser. The Place jest niewątpliwie podobny pod pewnymi względami. Podobnie jak w Dobrze … miejsce akcji to jedno zamknięte pomieszczenie – poprzednio było to mieszkanie, teraz jest to kawiarnia. Nie mamy również jasno określonego bohatera – co prawda mamy tajemniczą postać mężczyzny (bez imienia i nazwiska), ale trudno nazwać go głównym bohaterem – są nimi raczej jego rozmówcy i usługobiorcy (a może usługodawcy?), którzy przychodzą, żeby znaleźć rozwiązania swoich problemów, a on im je oferuje w zamian za przysługę.

Na tym podobieństwa się nie kończą (mamy też np. aktorów – Alba Rohrwacher, Marco Giallini), ale różnic było więcej. W Dobrze… byliśmy angażowani w życie bohaterów, wraz z innymi bohaterami poznawaliśmy ich tajemnice i czekaliśmy na konsekwencje. Nikt nie był mądrzejszy, lepszy, bardziej godny zaufania. Tutaj mamy zbieraninę postaci różnego typu, np. brutalny policjant, siostra zakonna, starsza pani, zdradzana przez męża kobieta, niewidomy mężczyzna itp.), którzy przedstawiają nam swoje pragnienia, a spełnienie ich zależy od tego, jak daleko będą w stanie się posunąć. Czy podłożą bombę? Czy porwą dziecko? Czy zdradzą męża lub ideały? Czy dokonają włamania? Bezimienny nie zadaje pytań i nie podejmuje decyzji, nie sugeruje nawet, a tylko daje możliwość spełnienia marzeń w zamian za – najczęściej zły i moralnie nieuzasadniony – uczynek.

W The Place niektóre postaci lubimy od razu, innych nie lubimy, niektórym ufamy, innym nie. Jednak nie udaje się chyba Genovese zaangażować widza tak bardzo, jak w poprzednim filmie. Tam kanwą była gra towarzyska, rodzaj beztroskiego żartu, tutaj jesteśmy rzuceni na głęboką wodę – walkę na śmierć i życie. Wydawałoby się, że ten pomysł sprawi, że będziemy kibicować bohaterom lub wręcz przeciwnie, trzymać kciuki, żeby im się nie udało. Jednak minimalizm reżysera sprawił, że chyba nie do końca się udało. Być może niektóre sceny są przegadane, a zadania zbyt nierealne (abstrakcyjne / brutalne?), żeby bohaterowie mogli je wykonać. Być może postać bezimiennego mężczyzny (Valerio Mastandrea) nie robiła takiego wrażenia, jakie powinna; być może był aż nazbyt enigmatyczny. A być może szczegóły – sposób, w jaki znajduje zadania w notesie, rzucająca się w oczy nierzeczywistość jego przebywania w barze przez cały czas – były zbyt abstrakcyjne, żeby przejąć się w 100% losami postaci.

Szkoda, że Genovese nie pociągnął do końca pomysłu wymieszania losów postaci. Ich zadania łączą się i plączą, ale jednak nie zawsze się kończą i widz nie zostaje zaangażowany do końca do odtwarzania losów postaci. Dodałoby to energii filmowi, a jednocześnie zmusiło widza to bardziej uważnego i aktywniejszego oglądania. Z drugiej strony wątek kelnerki Angeli (Sabrina Ferilli), pięknej i pełnej uroku, która zaczyna się zalecać do bezimiennego mężczyzny, wydaje się z jednej strony nieco wymuszony – tak jakby miała być ona jedyną postacią z ‘realnego’ świata, z którą mężczyzna ma do czynienia – a drugiej strony, nie zostaje on pociągnięty w jakimkolwiek kierunku.

Ogólnie rzecz biorąc, film ogląda się z ciekawością, ale bez fascynacji i mimo większego ciężaru moralnego i większej chęci do moralizowania niż w Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie mamy wrażenie, że jest tu nieco bardziej płytko i banalnie, a wrażenia po obejrzeniu są mniejsze niż poprzednio. W końcu prawie każdy z nas ma na sumieniu mniejsze lub większe kłamstewka, za to mało kto był w sytuacji, w której musiał kogoś fizycznie skrzywdzić, żeby spełnić swoje marzenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *