Poplątane ludzkie losy. Wersja trzecia – polska

Plan B Kingi Dębskiej to historia kilku osób, których losy w pewnym momencie przecinają się – być może na chwilę, być może na dłużej. Poprzedni film reżyserki, Moje córki krowy dawał nadzieję na coś ciekawego, gdzie miesza się dramat z elementami komediowymi, gdzie historia opowiedziana jest w sposób niebanalny, a zakończenie jest niejednoznaczne. Czy taki właśnie film dostaliśmy?

Historia 1: Film zaczyna się od wielkiego „bum!”. Agnieszka (świetna Edyta Olszówka) pracuje na uczelni, gdzie ma romans ze swoim przełożonym. Nie dają się jednak widzom nasycić szczegółami swojego związku, bo pan profesor ginie w wypadku kolejowym (ciekawy pomysł wykorzystania rzeczywistych materiałów z katastrofy kolejowej spod Szczekocina sprzed kilku lat). Oczywiście Agnieszka wpada w rozpacz  i nie widzi sensu dalszego życia.

Historia 2: Życie Januli (jak zwykle ciekawa Małgorzata Gorol) nie jest zapewne marzeniem jej rodziców: co prawda ma niezłą pracę w reklamie i jest w niej dobra, ale jednocześnie nie traktuje jej jako szczytu swoich aspiracji. Przygodna miłość, która traktuje bardziej serio niż mogłoby się wydawać, brak głębszych przyjaźni typowy dla korposzczurów – to wszystko spycha ją w otchłań samotności, z którą nie wie, jak sobie poradzić.

Historia 3: Mirek (Marcin Dorociński i wszystko jasne) kończy odsiadkę i pełen nadziei wraca do domu, gdzie znajduje list pożegnalny od żony i plik banknotów ‘na nowy początek’. Jednak on próbuje ze sobą skończyć, ale nawet to mu się nie udaje. Zostaje mu jednak zrobić jakiś krok. Jaki?

Historia 4: Nauczycielka muzyki Natalia (świetna Kinga Preis) pełna obaw wyprawia na studia zagraniczne córkę, jednak nie ma pojęcia o tym, że prawdziwy dramat czeka ją na miejscu. Jej mąż ‘na kawie’ oznajmia, że odchodzi, a ona zostaje sama w czterech ścianach pięknego domu. Demoluje go, i co dalej?

Historia 5: Klara (Roma Gąsiorowska) jest tak oddana swojemu pogrążonemu w żałobie ojcu, że nie potrafi sobie poradzić ze swoim własnym życiem. Nawet kiedy wydaje się, że wychodzi na życiową prostą, ojciec niechcący staje jej na drodze, a ona nie potrafi zerwać tych więzów.

Historie te mają jeden wspólny mianownik – wszystkie bohaterki i bohater muszą znaleźć swój tytułowy „plan B” na życie. Film jest w konwencji ‘lekko walentynkowej’ więc rzecz jasna udaje się to, mniej więcej. Historie przeplatają się w miarę naturalny sposób (np. Agnieszka i Janula to sąsiadki, Natalia jest przyjaciółką żony kochanka Agnieszki), jednak można było to wszystko jeszcze bardziej wymieszać.

Film ogląda się z zainteresowaniem i na szczęście nie ma w nim zbytecznej ckliwości, jednak jest nieco nierówny, tak jak nierówno są potraktowane poszczególne epizody. Są genialne sceny (Mirek jedzący kiełbasę ze swoim przypadkowo napotkanym i adoptowanym psem, wywód genialnej na drugim planie Doroty Kolak na temat śledzi, pokaz destrukcyjnej siły Natalii), ale też słabsze i mniej wiarygodne momenty. Szczególnie żal całej historii Klary – jest ona potraktowana nieco plastikowo i nawet Roma Gąsiorowska nie jest w stanie uratować swojej postaci i całego epizodu.

Na plus na pewno gra aktorska, sposób realizacji na bardzo wysokim poziomie, fajna muzyka i pomysł na zakończenie . Ogólnie więcej plusów niż minusów, szczególnie jeśli szukamy filmu o pozytywnym wydźwięku i nie przeszkadzają nam fragmenty rodem z TVN-owskich komedii romantycznych. Plan B typową komedią romantyczną na szczęście nie jest i warto się na ten film wybrać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *