Polska Twarz

Niemal od pierwszej sceny Twarzy, na której dosyć pokaźna grupa Polaków rozbiera się, by zgarnąć artykuły z promocji „dla golasów”, wiadomo, o czym będzie film Małgorzaty Szumowskiej: „że to nasza Polska właśnie”. Jasne jest też, jaki będzie jej stosunek do współczesności w naszym kraju. Jednak do sedna opowieści, czyli historii Jacka, okaleczonego po wypadku na budowie świebodzińskopodobnego Jezusa (zapewne nie przez przypadek) przechodzimy dopiero po jakimś czasie.

Tak naprawdę zatem mamy tu dwa wątki: jedna, to Jacek, który na wskutek wypadku traci twarz, zdrowie, beztroskie życie, miłość, przyjaciół, zaufanie rodziny. Zyskuje nową twarz i … prawdopodobnie tylko wiedzę, kto jest jego prawdziwym przyjacielem. Drugi wątek to satyryczno-ironiczny obraz Polski, pokazanej poprzez sceny, które w niezbyt wysublimowany, ale przez to wstrząsający chwilami pokazują, jacy niestety jesteśmy. Mam wrażenie, że kilka z tych scen (egzorcyzm, spowiedź, wesele, czuwanie przy trumnie) pozostanie w pamięci widzów na długo, podobnie do scen np. z Wesela Smarzewskiego.

Film jest skonstruowany tak, aby pokazywać metamorfozy ludzi i społeczeństwa, które z jednej strony jest uczynne i gotowe do materialnej pomocy niepełnosprawnemu, a z drugiej zawistne. Przez cały czas opowiadana jest współczesna baśń (jak sama reżyserka określiła film), opowiadająca (czasami w nieco wyolbrzymiony sposób) o Polakach i religii. Na całe szczęście nie jest to baśń łzawa, traktująca Jacka jako ofiarę. Podział bohaterów jest dosyć jasny, wiele osób stara się mu pomóc. Tyle, że czasami w bardzo nietypowy, a nawet nieudolny sposób. Nie jest to jednak opowieść o tym, jak zła jest Polska i Polacy – na dobrą sprawę, jesteśmy w stanie zrozumieć zachowanie bohaterów filmu. Bo, na przykład, czy zawsze pomagamy finansowo osobom, które tego potrzebują? Czasami na pewno, ale czy zawsze? Czy nie jest tak, że każdy boi się „innego”, czego wcześniej nie zaznaliśmy?

W przeciwieństwie do tego, co próbują przekazać prawicowe media, w Twarzy nie ma nienawiści wobec Polaków, religii i patriotyzmu, ale ciche zalecenie zachowania dystansu i zrozumienia inności. Przez większość filmu panuje atmosfera raczej pogodna, ale i specyficzna, bo dosyć refleksyjna i pełna czarnego, a z drugiej strony z życia wziętego humoru. Po obejrzeniu Twarzy nasunęło mi się od razu porównanie do Opery o Polsce Piotra Stasika, która jest niezwykle agresywna i krytykuje wszystko na wszystkie sposoby –np. za pomocą cytatów z przeróżnych źródeł (blogi, komentarze w Internecie, ogłoszenia). Czy jednak oba filmy nie są prawdziwe? Można powiedzieć, że film Szumowskiej jest “lżejszą wersją” filmu Stasika. Zarówno Stasik, jak i Szumowska zaryzykowali wiele tworząc te filmy. Miejscami (a w Operze o Polsce wręcz cały czas!) wydaje się, że ludzie są traktowani nieco zbyt powierzchownie i bez odcieni. To jednak zależy również od podejścia i wrażliwości widza.

Choć fabuła Twarzy jest lekka i dosyć łatwa do zrozumienia (chociaż niepełnosprawność, religia i postawy obywatelskie to poważne tematy), a nastawiona jest zdecydowanie bardziej na komedię, niż na dramat, można mieć po filmie przeróżne refleksje. Jeśli chodzi o mnie, odkryłem wiele rzeczy, sytuacji i absurdów we współczesnym świecie, których nie widziałem albo nie zwracałem większej uwagi. Film jest inspirowany prawdziwą historią, ale że jest oparty na faktach to zdecydowanie zbyt dużo powiedziane. Inspiracja faktami jest dosyć odległa. Jest to bardziej metafora współczesności, która w udany sposób daje nam materiał do przemyśleń. A przy okazji Szumowska pokazuje nam piękne zdjęcia Beskidu Niskiego (Michał Englert), po których możemy się tylko zachwycać pięknem naszego kraju.

Swe role (zasadniczo Jacek przed i po operacji to dwie różne postaci) bardzo dobrze odegrał Mateusz Kościukiewicz (plus świetna charakteryzacja), który odegrał rolę trochę nieświadomego wartości narzucanych przez wiele osób. Jest on jednym z głównych twórców ścieżki dźwiękowej tego filmu, czyli słuchanych przez niego utworów metalowych, takich jak Metallica. Nie gorzej swoją rolę nadopiekuńczej siostry odegrała Agnieszka Podsiadlik, która za wszelką cenę chciała opiekować się bratem. Warto wspomnieć o karykaturalnie stworzonej postaci (byłej) dziewczyny Jacka – Dagmarze (Małgorzata Gorol), a także rodzinie Jacka, na czele z matką (Anna Tomaszewska), bratem (Dariusz Chojnacki) i przede wszystkim szwagrem (świetny Robert Talarczyk). Również postać księdza została doskonale przedstawiona przez Romana Gancarczyka. Wszyscy oni robią rzeczy niekonieczne w sposób idealny. Pewnie chcą dobrze, ale przecież każdy ma prawo do słabości – i o tym również jest film Szumowskiej.

Uważam, że jest to jeden z najlepszych filmów pełnometrażowych na cieszyńskim festiwalu. Ale opinie na temat Twarzy są bardzo zróżnicowane – i dlatego tym bardziej warto film zobaczyć.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *