W cieniu polityki

W cieniu, film Davida Ondříčka z 2012 r. był jednym z moich ulubionych na tegorocznej edycji cieszyńskiego festiwalu. Jest to dramat kryminalny z umiejętnie wplecionym wątkiem (tropem?) politycznym. Co ważne, kino polityczne i niełatwy wątek żydowski nie komplikuje, ani nie utrudnia kryminalnego charakteru dzieła. Efekt nie jest ani zbyt głęboki, by rozmyślać nadmiernie o wydarzeniach historycznych w Czechosłowacji w 1953 roku (chociaż film opowiada jak najbardziej realną historię), ale nie jest również zbyt płytkie, przewidywalne i uproszczone. Krótko mówiąc, to widz decyduje, czy jest to bardziej kino polityczne pokazujące trudny okres w historii Czechosłowacji, czy też przede wszystkim kryminał z politycznym wątkiem.

Bohaterowie filmu ani na chwilę nie udają wielkich bohaterów- kapitan Hakl (jak zwykle świetny Ivan Trojan), czyli główna postać, jest tak obiektywna, jak tylko się da – co wcale nie pomaga mu na tle gorących wydarzeń politycznych, nie ubiera też peleryny superbohatera. Przypomina szeryfa walczącego z bandą oprychów, ale też jest świetnym ojcem i stara się być dobrym mężem, ale nie do końca mu wychodzi. Nie jest śmiertelnie poważny, ale nie sili się na zbyteczny humor- jednym słowem, nie sposób go nie polubić. Nie można się doczepić również gry aktorskiej, wydaje się, że aktorzy zagrali takie postacie, jakie chcieli stworzyć twórcy dzieła.

Fabuła ma wszystko to, co powinna mieć – zwroty akcji, momenty niepewności, a także morał – nie do końca jasny, ale możliwy do odczytania przez widza, który nie ma nic wspólnego z polityką, a jest jak najbardziej uniwersalny, można go zastosować zawsze i codziennie. Jest bardzo postępowa, przez co ani chwilę nie patrzymy na bohatera z góry, a raczej przeżywamy razem z nim sukcesy, kłamstwa i tragedie (czasami trudno odróżnić jedno od drugiego), a także poznajemy kulisy kłamstwa na dużą skalę. Mamy też wątek międzynarodowy i nieomalże międzynarodowy romans (w roli głównej żona Hakla, piękna Jitka – w tej roli zmysłowa Soňa Norisová i niemiecki oficer Zenke – w tej roli enigmatyczny Sebastian Koch, znany z Życia na podsłuchu i Mostu szpiegów). Nie ma nudy.

Dzieło można spokojnie zakwalifikować jako (prawie klasyczny) film noir. Dominują szare i ciemne barwy zarówno otoczenia, jak i bohaterów. Myślę, że wybór tej, a nie innej palety barw jest odpowiedni, gdyż nastrój filmu przez znaczną większość czasu napawa nie optymizmem, radością i przyjemnością, a raczej cuchnie kłamstwem, polityką i niesprawiedliwością.

Stworzenie kryminału zarazem dynamicznego, z logiczną i bogatą intrygą w mądrej sprawie, a jednocześnie dosyć lekkiego i w miarę prostego do zrozumienia nie jest wcale łatwym zadaniem. Tutaj jednak reżyserowi jak najbardziej się to udało. Z jednej strony oglądając można się wciągnąć i ponieść akcji, która jak najbardziej się rozwija, ale z drugiej można się przekonać, jaka smutna była wtedy rzeczywistość. Twórcy nie ulegli również pokusie wesołego zakończenia historii (tak jak na początku pisałem – nie zrobili z Hekla wielkiego bohatera), a oddali zakończenie, jakie niestety miało miejsce w 99% przypadków.

Podsumowując: jeśli miałbym pokazać komuś dobry kryminał z (dosyć sporą nutką) polityki w tle, wybrałbym właśnie “W cieniu”. Film dotyczy tematyki dosyć trudnej, ale ogląda się go zaskakująco łatwo. Nie dziwię się, że film był czeskim kandydatem do Oscara w 2012 roku (choć oczywiście nominowany do tej nagrody nie został). Polecam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *