21. Festiwal Kino na granicy – krótko i na temat

|Uwaga – organizatorzy zaproponowali filmy ułożone w absolutnie inne cykle tematyczne. Podział poniżej jest absolutnie autorskim pomysłem Okiem Błażeja.

Szaleńcy, prorocy, wizjonerzy

7 uczuć (PL, reż. M. Koterski, 2018) – początek filmu tego nie zapowiada, ale jest to naprawdę ciekawa i trafna analiza dzieciństwa, stosunków rodzinnych, „tamtych” czasów i społeczeństwa w ogóle. Koterski jak zwykle kontrowersyjny, ale tym bardziej godny obejrzenia.

Szaleni (CZ, reż. J. Švankmajer, 2000) – Jan Švankmajer w swojej najdziwniejszej formie. Chociaż czy w najlepszej? Dla mnie niekoniecznie.

Przeżyć swoje życie (teoria i praktyka) (CZ, reż. J. Švankmajer, 2010) – kolejny tytuł szalonego Czecha. Nowszy i bardzo udany. Bardzo oryginalne wykonanie, a i fabuła wciągająca oraz tradycyjnie dziwaczna (ale i pozostawiająca miejsce na interpretację). Gorąco polecam.

Krew Boga (PL, reż. B. Konopka, 2018)  – trochę przydługi wstęp i fabuła miejscami trochę zbyt statyczna i powolna. Na plus fenomenalne zdjęcia, dźwięk i muzyka. Koniec końców jednak film niegłupi, można obejrzeć. Chociaż opinie bardzo skrajne, bo i tematyka kontrowersyjna.

Monument (PL, J. Szelc, 2018) – film, który filmem miał nie być i do końca nie jest. Do pewnego momentu jest to w miarę spójna opowieść, potem pozostaje już tylko wyobraźnia i wyrozumiałość widza.

Coś z Alicji (CZ, reż. J. Švankmajer, 1988) – czy “Alicja w krainie czarów” może być jeszcze dziwniejsza? Ano tak, co udowadnia Švankmajer.

Utarczki z rzeczywistością

Małżeńskie porachunki (DK, reż. O. Bornedal, 2017) – duńska czarna komedia z udziałem wyśmienitego Marcina Dorocińskiego, który doskonale wcielił się w seryjnego mordercę ze wschodu – i wyrzut sumienia duńskich kombinatorów. Jeden z najlepszych filmów festiwalu.

Kler (PL, reż. W. Smarzowski, 2018)- tego filmu nie trzeba nikomu przedstawiać. Wielki plus za niebanalną, bardzo zawiłą historię. Wojciech Smarzowski ma zdecydowanie więcej do zaoferowania niż polityczne oskarżenia. Wciąga. I chociaż trwa ponad 2 godziny ani chwilę się nie nudzi.

Via Carpatia (PL, reż. K. Kochańska, K. Bajon, 2018) – miał to być dramat o współczesności i uchodźcach, ale uchodźców w tym filmie nie ma, dramatu specjalnie też nie uświadczymy, jest za to ciekawie opowiedziana historia młodego małżeństwa poszukującego … no właśnie, chyba siebie.

Tu się żyje (PL, reż. K. Dębska, 2018) – dokument Kingi Dębskiej o litewskim hospicjum. Jest oczywiście wzruszająco, bo to film o umieraniu, ale też pozytywnie, bo to film KD – o życiu. Bardzo pozytywna pozycja.

Kawki na drodze (CZ, reż. O. Omerzu, 2018) – dzieciaki na gigancie – historia w sumie wesoła i zabawna. Na całe szczęście reżyser nie uległ pokusie przedstawienia jakiejś nazbyt tragicznej historii czy przerażających scen.

Nina (PL, O. Chajdas, 2018) – film (chyba) o kryzysie osobowości we współczesnym społeczeństwie. Dobrze zagrany, dobrze sfilmowany, z dobrą muzyką – ale może nie spodobać się osobom po obu stronach barykady LGBT.

Terrorystka (CZ, R. Bajgar, 2019) – na zakończenie festiwalu film bardzo podobny do “Małżeńskich porachunków”. Jest niby dramatycznie, ale w sumie  bardzo wesoło, przyjemnie, a zarazem dosyć klasycznie.

(Nie)pokonani

Uśmiechy smutnych mężczyzn (CZ, reż. D. Svatek, 2018 ) – powodów do uśmiechu nie mają bohaterowie, nie ma też ich szczególnie dużo widz. Film o tym, że alkoholizm jest bardzo demokratyczną chorobą i może dotknąć każdego, ale już nie każdy potrafi sobie z nim poradzić.

Zabawa, zabawa (PL, reż. K. Dębska, 2018) – trzy kobiety, trzy historie (tym razem nie przecinają się jak w poprzednim filmie Kingi Dębskiej), jeden problem – alkohol. Ciekawie się to ogląda, ale rozwiązanie poszczególnych historii nieco mnie zawiodło.

Arizona (PL, E. Borzęcka, 1997)- ano znowu alkohol! Bardzo posępna historia  o niewielkiej wsi, a konkretnie jej mieszkańcach, którzy po zlikwidowaniu PGR-ów zostali z niczym. Z niczym oprócz Arizony- taniego wina.

Domestik (CZ, reż. A. Sedlak, 2018)- film o trudach zawodowego kolarstwa – bardzo nieprzyjemny, surowy i do bólu szczery. Spodziewałem się nieco bardziej dynamicznej formy filmu, pokazania jakiejś rywalizacji. Tymczasem praktycznie wszystko dzieje się w czterech ścianach. Ale jest przyzwoicie.

Trabantem tam i z powrotem (CZ, reż. D. Pŕibaň)- lekka, bardzo luźna i przyjemna opowieść o znudzonych zwykłym życiem Czechach, którzy trabantami i maluchem przemierzają świat. Jest śmiesznie i pozytywnie (ale nie głupio) z adekwatną muzyką.

Córka trenera (PL, Ł. Grzegorzek, 2018) – dla ludzi znających temat nie jest żadnym zaskoczeniem stosunek ojca-trenera do córki-tenisistki. Świetna rola Jacka Braciaka, bardziej niż poprawna Karoliny Bruchnickiej, trochę bzdurek w scenariuszu jest zrównoważonych przez lekko ironiczny ton wobec otaczającej nas rzeczywistości. Plus za Cysorza w kamperze

W pogoni za historią

Ułaskawienie (PL, reż. J.J. Kolski, 2018) – JJK w dobrej formie. Nieco absurdalna historia rodzinna na tle powojennej Polski, w której nie ma świętych, ale Kolski sprawiedliwie daje każdemu szansę. Bywa dramatycznie i tragicznie, ale ogólnie rzecz biorąc zaskakująco pozytywny film.

Vratislav Effenberger (CZ, D. Jařab, 2018) – dokument, o wielkim (zapewne) artyście, filozofie i teoretyku, którego jednak mało kto zna i pamięta – i po tym filmie ciężko będzie powiedzieć wiele więcej. Bardzo artystyczne podejście do filmowej biografii.

Wilkołak (PL, reż. A. Panek, 2018) – Adrian Panek w swoim horroro-thrillerze pokazuje dobry warsztat, ale bawi się też nieco środkami technicznymi i opowiada historię, która jest misz-maszem rzeczywistości i miejscowych (bądź miejskich) legend – szkoda, że horroru trochę mało i w kierunku baśni film podąża im głębiej idziemy w las.

Autsajder (PL, reż. A. Sikora, 2018) – niezła pozycja, chociaż nie pokazująca nic, co by faktycznie zachwyciło lub chwyciło za serce. Parę niedociągnięć i miejscami wręcz irytująca pasywność głównego bohatera. Na plus gra Łukasz Sikory- syna reżysera Adama.

Dlaczego Havel (CZ, reż. V. Jasnŷ, 1991) – Pierwszy prezydent pokomunistycznej Czechosłowacji w oczach współpracowników i przyjaciół. Trochę laurkowo, bo wszyscy mówią ciepło i pozytywnie, ale ciekawie.

Szczelina (SVK, reż. P. Bebjak, 2019) – Filmowa adaptacja bestsellera słowackiego. Spowity we mgle i ciemności thriller oparty na legendach ze „słowackiego trójkąta bermudzkiego”, który starannie buduje atmosferę i trzyma w napięciu do końca. Podobno książkowy pierwowzór jeszcze lepszy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *