Salon samobójców

Po niecałej dekadzie Jan Komasa przypomniał sobie, że ma na swoim koncie dzieło o nazwie “Sala Samobójców”. Dzieło, które można powiedzieć, że wyprowadziło reżysera na salony i pozostaje jednym z bardziej rozpoznawalnych – a zarazem dzielących krytyków – nowych filmów polskich. Nowych – to znaczy nie tylko powojennych, ale też nie „tradycyjnego” kina z lat 80. czy 90.

Przez 9 lat Komasa zdołał nabroić dużo- począwszy od średniego “Miasta 44”, eksperymentalnego “Powstania Warszawskiego”, przez dwa kryminalne seriale: “Krew z Krwi” I “Ultraviolet” po niedawne, tak wspaniale przyjęte w Polsce i zagranicą “Boże Ciało”.

Obie sale samobójców łączy całkiem dużo. Chociaż głównym mostem pomiędzy nimi jest gra komputerowa, nikt by się nie przyczepił, gdyby z niej zrezygnowano, bo jest najsłabszym ogniwem filmu, wstawionym nieco na siłę. Na tym się jednak nie kończy – w obsadzie mamy też znaną z pierwszej części Agatę Kuleszę, będącą tu uosobieniem tyranii, a sercem i tu i tu, jest motyw “młodego człowieka” w wielkim mieście. I dla spostrzegawczych mamy też bardzo bezpośrednie nawiązanie do części pierwszej, ale nie będę spojlerować (są też inne smaczki, jak ciekawie dobrane drugoplanowe role).

“Hejter” wydaje się być jednak dziełem jeszcze bardziej związany z rzeczywistością, bardziej życiowym i aktualnym. Jak Dominik Santorski był chłopakiem oderwanym od rzeczywistości, tak Tomek Giemza (świetny w swojej niepewności Maciej Musiałowski) jest postacią, którą aż nadto dotknęła warszawska rzeczywistość, będąca obrotem o 180 stopni tego, co zaznał w swoich wiejskich klimatach. “Dotknęła” to określenie wyjątkowo grzeczne. Bardziej odpowiednim czasownikiem byłoby tu “wybatożyła”, “wychłostała” i obrała z jakichkolwiek wartości etycznych.

Tak samo czułem się ja po obejrzeniu najnowszego dzieła Jana Komasy. Uświadomiony i głęboko powątpiewający w jakąkolwiek delikatność “dużego świata”. Bo wszystkie tutaj motywy, których jest naprawdę dużo pokryte są sporą warstwą niewygody – oszustwo, mobbing, stalking, hipokryzja … Aż Julii Wieniawy, grającej poniekąd samą siebie, zrobiło się żal – i to w drugim filmie z kolei!

Jednym z ważniejszych jest pseudo-patriotyzm i narodowy radykalizm. Nie jest to jednak film – ku mojemu zadowoleniu – gdzie po raz kolejny występują na przykład alegoryczni księża (“Kler”, “Boże Ciało”, w drugim przypadku nie chodzi oczywiście o głównego bohatera). Bo wśród takowych są perełki, ale przez ostatnie 3-4 lata powstało ich wystarczająco, a każdy kolejny coraz mniej mnie osobiście rusza/śmieszy/oburza. Wbrew temu, kto jest pod koniec wilkiem, a kto bezbronną owcą, dzieło Jana Komasy wręcz sugeruje, że ci łagodni i tolerancyjni nie muszą być tymi szczerymi i zawsze wspierającymi. A ci na prawo są źli… jeśli faktycznie są źli.

Pod lupę Jan Komasa postanowił wziąć dzielnice / biura / galerie / kluby Warszawy AD 2020 – tętniące życiem, pieniędzmi, snobizmem, z których wylewa się wręcz oślizgłość i hipokryzja. Taka jest na przykład nowobogacko-artystyczna rodzina Krasuckich (niezły i przekonywujący zestaw: Jacek Koman, Danuta Stenka, Vanessa Aleksander), która niegdyś spędzała u Tomka na wsi wakacje, a której zachowanie jest przyczynkiem do działań naszego bohatera. A on sam przybywa ze wsi – która jest dla Warszawiaków jakąś bliżej nieokreśloną latającą pustką poza światem. Wśród wilków i owiec – bo taki podział można zastosować u większości postaci – Tomek Giemza jest jednak wilkiem, który zaciska zęby aż zaskakująco szybko. Jest sprytny, wykorzystuje konflikt dwóch stron (po jednej stronie kandydat na prezydenta Warszawy – niezły Maciej Stuhr, po drugiej tajemniczy zleceniodawca) do swoich własnych celów. Bo gdyby nie był wilkiem – zostałby zeżarty.

Sala Samobójców: Hejter. Surowym, brutalnym, realistycznym, ale w tym realizmie dość odważnie odjechanym, a pomimo hucznej, klubowej muzyki- lub dla odmiany- zmysłowej, delikatnej i tętniącej elegancją klasycznej, jest to dzieło ponure, ale pomimo sporej ilości zawartych w nim motywów, wzorców postaci i szalonej akcji – uporządkowane i konkretne.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *