Dokumentalnie na onlajnie (cz. 1)

Dokumenty gościły już na „Okiem Błażeja” niejednokrotnie. Począwszy od “Jarocin. Po co wolność”, przez “Komunię” czy “Braci Lumiere”, aż po autobiograficzny, genialny krótkometrażowy obraz Marcina Wrony. Ba! 2018 rok został nawet nazwany „Rokiem dokumentu”. Dlatego też możliwość obejrzenia ważniejszych dokumentów ostatnich lat z Millenium Docs Against Gravity na portalu ninateka.pl była świetną okazją do nadrobienia chociaż części filmów dokumentalnych na liście  „must-see”, poznania innych i wreszcie przypomnienia sobie jeszcze kilku.

Szybki rzut okiem na te, na które wystarczyło czasu i energii:

Kraina miodu (2019, reż. Tamara Kotevska, Ljubomir Stefanov) – dokument praktycznie bezbłędny. Świetnie nakręcona historia o kobiecie żyjącej gdzieś pomiędzy macedońskimi skałami, jedynie z matką i pszczołami, która musi zmierzyć się z nieuniknionym – czyli światem zewnętrznym, który kreśli dramatyczne scenariusze. Film o życiu w zgodzie z naturą i tym, co najważniejsze w życiu – miłości i wierności, ale też o samotności i pragnieniu zmiany. Film wzrusza i rozśmiesza czasami i pozostawia duży ślad w widzu.

Sól ziemi (2014, reż. Wim Wenders, Juliano Ribeiro Salgado) – obraz fotografa wyjątkowego – Sebastião Salgado. Film ciekawy pod względem realizacji i narracji, ale przede wszystkim fascynujący z powodu głównego bohatera. Fotograf ludzkiego cierpienia, który niemal przypłacił życiem i załamaniem psychicznym swoje projekty fotograficzne, który wraz z żoną pod koniec życia dokonuje niewiarygodnej zmiany ekosystemu w swoim rodzinnym rejonie Brazylii. Film wywołuje skrajne emocje, podobnie do zdjęć Salgado.

Stroiciel Himalajów (2018, reż. Michał Sulima) – czy można dostarczyć pianino gdzieś, hen wysoko, w Himalaje? Pewnie, jak tylko bardzo się chce. Ciepły i pozytywny film (w przeciwieństwie do dwóch poprzednich), o miłości do muzyki i o tym, że podziały rasowe czy kulturowe są tylko wymysłem ludzi słabych i niemądrych – a muzyka jest językiem międzynarodowym i każdy ją rozumie. Film o tym, że warto próbować, bo osiągnięcie celu – którym w tym przypadku nie jest tylko i wyłącznie wniesienie pianina, ale również zainicjowanie nadziei wśród ludzi, których rzeczywistość nie jest różowa – jest w stanie wynagrodzić wszelkie wysiłki.

Człowiek | Human (2015, reż. Yann Arthus-Bertrand) – niezwykle ambitny projekt. Reżyser z ponad 2000 wywiadów wybrał … no właśnie, wybrał ich część, nie wiemy, czy najważniejszą, czy najciekawszą, czy po prostu pasującą do jego intencji. Nie ma tu akcji, są wypowiedzi prosto do kamery, wycinki z tragicznego życia, rzadziej z szczęśliwe momenty; są twarze patrzące prosto na nas, częściej smutne niż radosne. Poszczególne serie wypowiedzi (niekoniecznie powiązane tematycznie) są podzielone pięknymi obrazami, które (chyba) mają na celu pokazanie nam, w jak cudownym świecie żyjemy. Po filmie refleksja: czy musimy go zanieczyszczać wojną, nienawiścią i nierównością?

Niezwykła propozycja (2018, reż. Jill Magid) – typ filmu, o którym nie wiadomo co myśleć po jego obejrzeniu. Niby nie dzieje się nic, narratorka / reżyserka powoli, niemal ze znudzeniem w głosie (chociaż z minuty na minutę narasta w nim determinacja, pewien fanatyzm i szaleństwo), opowiada historię, która teoretycznie nie ma prawa się zdarzyć. Co można zrobić, żeby zapoznać się (z bliska) ze spuścizną ulubionego artysty (w tym przypadku artysty wśród architektów – Luisa Barragána)? Otóż … wiele można, naprawdę wiele, ale nikt nie spodziewałby się tego, co zrobiła Jill wraz z meksykańskimi krajanami / rodziną architekta. Im głębiej w las, tym coraz bardziej tajemniczo i niepokojąco – choć nadal cicho.

Scena zbrodni (2012, reż. Joshua Oppenheimer) – chyba najbardziej szokujący obraz w tej kolekcji. „Bohaterowie” to bossowie indonezyjskich szwadronów śmierci w 1965-66 roku, którzy z uśmiechem na twarzy odtwarzają w swoim własnym filmie wydarzenia sprzed pół wieku. Zapatrzeni w filmy o mafii realizowali pomysły obejrzane na ekranie w rzeczywistości, mordowali bez skrupułów tych, którzy byli (tzw.) komunistami, lub których podejrzewali o to albo tych, których chcieli podejrzewać – a teraz pokazują z dumą swoim potomkom „jak to się robi”. Plus absolutnie szokująca końcówka. Nie jest to film dla osób wrażliwych. Dzieło tragiczne w swojej absurdalności i przerażające w swojej ironii – a przecież to film dokumentalny…

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *