Dokumentalnie na onlajnie (cz. 2)

Nie mrugaj – Robert Frank (2015, reż. Hal Willner) – kolejny fotograf, ale tym razem zupełnie inny człowiek i inne zdjęcia. Oglądamy to przede wszystkim Amerykę i Amerykanów oraz Nowy Jork i nowojorskich artystów. Film przypomina twórczość Roberta Franka – szalony, nieco chaotyczny, z pewnością nie silący się na doskonałość (wiele jego fotografii jest nieostrych, jakby nieprzygotowanych) – ale przez to świeży i pozytywny w przekazie.

Twarze, plaże (2017, reż. Agnès Varda, JR) – pożegnalny dokument znanej francuskiej dokumentalistki stworzony wraz z jej przyjacielem, kilka razy młodszym fotografem. Piękna opowieść i jednocześnie hołd – dla  przyjaźni, sztuki, człowieka i wszystkiego, co stworzył. Film o poszukiwaniu i świadomości zbliżającego się końca życia. W pewnej chwili pada pytanie – „Po co to robicie?” – i chyba ten film jest odpowiedzią samą w sobie.

Książę i dybuk (2017, reż. Elwira Niewiera, Piotr Rosołowski) – dość typowy, konwencjonalny dokument o kolejnej zdecydowanie niezwykłej osobie. Tym razem mamy do czynienia z polskim „księciem”, którego pochodzenie jednak było dalekie od szlacheckiego. Widzimy jak Mosze Waks zmienia się, również pod wpływem wymyślonych przez samego siebie historii, w Michała Waszyńskiego, bywalca salonów, przyjaciela gwiazd i cenionego hollywoodzkiego producenta. Ogląda się to ciekawie, ale przede wszystkim pojawia się pytanie – jak to możliwe?

Score – Muzyka filmowa (2016, reż.  Ryan Taubert) – kolejny dość stereotypowy dokument, przede wszystkim dla wielbicieli muzyki filmowej. Ciekawie jest zobaczyć jak pojedynczy akord zmienia się w monumentalny utwór ilustrujący wielkie filmowe widowisko i jak przebiega cały proces twórczy – a jednocześnie jak wygląda on pod względem technicznym. Jednak reżyser trochę zbyt jednoznacznie koncentruje się na środowisku wielkich amerykańskich i angielskich kompozytorów przez co obraz wydaje się niezbyt pełny.

Ostatni w Aleppo (2017, reż. Feras Fayyad) – podobnie jak Kraina miodu, film, który powinien zobaczyć każdy. Obrazy wojny są przerażające i porażające, jednak przede wszystkim obserwujemy pracę, poświęcenie, heroizm w najczystszej postaci tych, którzy wydobywają spod gruzów tych, którzy mogą jeszcze żyć. Ich praca to nie tylko ciągłe zmaganie się z okropnościami wojny, ale również wewnętrzne rozterki. To zwykli ludzie, którzy pomagają innym, bo … sami chyba nie wiedzą do końca dlaczego. I na tym polega chyba największa siła filmu – gdy robi się coś dla innym bez żadnego „dlaczego” i „ponieważ”. A jednocześnie podziwiamy realizatorów filmu, którzy nagrywali go w niewiarygodnie ciężkich warunkach, a powstało uniwersalne dzieło o ogromnej sile.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *