POD CIEMNYM KSIĘŻYCEM

ml0

Ceremonia rozdania Oscarów 2017 była wypełniona żalem twórców filmu La La Land. Nawet nie z tego powodu, że film Damiana Chazelle Oscara za najlepszy film po prostu nie dostał, ale z tego powodu, że właśnie im wręczono statuetkę … a zaraz później odbierano. Zamml10iast tego najlepszym filmem roku został Moonlight. Ale czy warto było ogłosić, że otworzono złą kopertę?

Na cały film  Barry’ego Jenkinsa trzeba spojrzeć nieco bardziej krytycznym okiem niż zwykle, bo przecież Oscara za najlepszy film, scenariusz (również Barry Jenkins w oparciu o sztukę Tarella McCraneya)  i aktora drugoplanowego (Mahershala Ali) nie dostaje się za byle co.

Fabuła nie mówi nam specjalnie jak będzie wyglądał film. Temat o narkotykach może ml4zostać przedstawiony jako subtelny oraz może prezentować narkotyki jako wyjście z jakiejś sytuacji (niekoniecznie je zachwalając). Równie dobrze temat mógłby zostać przedstawiony w postaci filmu akcji, gdzie narkotyki mają swoje drastyczne efekty. Z drugiej strony sposobów przedstawienia problemu homoseksualności głównego bohatera również można wyobrazić sobie mnóstwo.

Ale w „Moonlight” trudno powiedzieć jakie wyjście wybrano – tak jak główny bohater poszukuje siebie, tak reżyser szuka drogi na pokazanie problemów. Po fabule można było się spodziewać, że narkotyki to będzie ucieczka od problemów, bo główny bohater jest ml2homoseksualny, i co jeszcze ważniejsze, czarnoskóry (a może czarnoskóry, a co ważniejsze homoseksualny?), ale po filmie trudno wyciągnąć wniosek, że dragi pomagają. Narkotyki występują w zaledwie 2-3 scenach, a więc fani Trainspottingu nie będą z tego powodu zadowoleni. Na dobrą sprawę nie wiemy, co może nam pomóc. Główml1ny bohater nie bierze, nie pije, nie udziela się w orgiach, a nawet … nie mówi. Przez większość filmu po prostu jest. Film jest medytacją i jeśli ktoś lubi medytować, proszę bardzo, ale naprawdę trzeba za to dawać Oscara?

ml3Brak prawie jakiejkolwiek akcji nie dziwi aż tak bardzo biorąc pod uwagę poprzednie filmy reżysera. Ale miejscami (i to dość często) było po prostu nudno, zwykle za sprawą dosyć kiepskiego pomysłu na montaż, zbyt długich (i czasami niepotrzebnych) scen, oraz małej ilości dźwięku, którego 90% stanowiły dialogi postaci, które zachowywały się jakby zaraz miały umrzeć (choć czasami wydaje się, że byłoby to niezłe rozwiązanie). Do prawie samego końca miałem nadzieję, że film mnie wciągnie, ale końcówka była dłużyzną najdłuższą z długich. Szkoda, bo tematyka faktycznie może być ponadczasowa, ale … za samą tematykę statuetki?

ml6

Właściwie nie ma kategorii Oscara, w której Moonlight by musiał otrzymać statuetkę Oscara na 100%. Scenariusz? Nic specjalnego, a jak już wcześniej wspomniałem, miejscami dosyć mizerny. Najlepszy aktor drugoplanowy? Wątpię, w szczególności, że „przekręcił się” jakoś w 1/8 filmu… i nagrodę dostał (może i miał wielki wpływ na głównego bohatera, ale on naprawdę grał przez jakieś 15 minut i czekałem na jego powrót, ale nie nastąpił). ml5Jedyne kategorie, do której może bym nominował film Barry’ego Jenkinsa to muzyka i zdjęcia. Jednak jest nie do porównania z muzyką Abla Korzeniowskiego ze „Zwierząt nocy”. Natomiast sposób filmowania był faktycznie dosyć ciekawy, a niektóre sceny (nie zawsze patrząc na ich treść) wyglądały całkiem nieźle.
Za co więc Moonlight dostał najważniejszą statuetkę? Na pewno pomogła mu w tym… obecna sytuacja polityczna w USA. Mam wrażenie, nie tylko zresztą ja, że film był pod Oscara zrobiony, ale moim zdaniem był ciekawy tylko ze względu na ciekawie zrobione i filmowane sceny. Ani aktorzy, ani scenarzyści nie pokazali nic nadzwyczajnego ze ml9swojej strony, jeśli miałbym kogoś wyróżnić to dwie główne postaci kobiece (Janelle Monáe oraz Naomie Harris). Ciekawie wyglądała kompozycja obrazów i dźwięków. Jak dla mnie – film ciekawy do przemyśleń, oraz do obejrzenia na raz, ale na pewno nie zasługiwał na Oscara za najlepszy film.

ml8Więc… kto zasługiwał najbardziej zasługiwał na Oscara? Obojętnie, czy koperta dla La La Landu okazałaby się tą właściwą, czy też Moonlight, wciąż uważam, że najbardziej zasługiwałby na nagrodę Nowy Początek. I na pewno za coś więcej niż montaż dźwięku. A więc, La la land i Moonlight to, tak jak przy wyborach prezydenckich w USA, kolokwialnie mówiąc: różnica między dżumą, a cholerą. Ocena 5,5/10.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *