BRUDNE DZIECI CASHA

„Captain Fantastic”, film Matta Rossa z 2016 roku, został nominowany do Oscara tylko dla aktora pierwszoplanowego. Nagrody oczywiście nie wygrał (Casey Affleck z Manchester by the Sea wkrótce doczeka się swojego miejsca na blogu), stąd wzrost zainteresowania filmem reżysera „28 pokoi hotelowych”, znanego również z ról w „American Psycho” czy „Aviatorze” nie był jakiś ogromny. Czy warto jednak było zwrócić na niego większą uwagę?

Pomimo nominacji za aktora pierwszoplanowego- Viggo Mortensena, wcale nie wydaje mi się, że to wyłącznie jego aktorstwo jest najważniejsze w filmie. Od początku na pierwszy plan wysuwają się nietypowe (intrygujące?) zachowania aktorów. Szczególnie dzieci, które porównując do tych „dzisiejszych” można poczuć, szczególną odmianę, pozytywną, aczkolwiek szokującą. 

Szokującą odmianę, tak jak szokujące było wejście w film – rzeź jelenia na początku. Samo otwarcie dziwi, ale później można będzie się przyzwyczaić, że sytuacja Casha (cóż za ironiczne nazwisko dla gościa, który odrzuca doczesne dobra współczesnej cywilizacji!) oraz jego trzech synów i trzech córek jest nieco odmienna – tak jak ich imiona (dla zasady – mają imiona, których nie ma nikt inny na całej Ziemi). Jednak wizja dzikiego życia będzie w filmie dosyć szybko porzucona. Reżyser dosyć szybko decyduje się na mocne wejście do fabuły, nie rozkleja się specjalnie na szczegółowym opisywaniu ich codziennego życia tj. na ile części ćwiartują schab z jelenia, ale natychmiast zaczyna niespodziewanie wartką akcję.

Mimo, iż pewna część widowni chętnie popatrzałaby na kolejne zabójstwa zwierzyny, to dosyć niespodziewane i agresywne wejście do fabuły wcale nie wiąże się z ogólnym osłabieniem filmu. Nawet, kiedy na głównym planie nie znajdują się kamuflaże lub dzidy, jakiś dialog lub jakikolwiek element garderoby nam prędzej czy później przypomni, czym jest ten film – pytaniem, czy można odrzucić zalety (?) dzisiejszej cywilizacji?

Co więc oprócz stylu życia (i odmienności) aż siedmiu głównych bohaterów zwraca uwagę? Problemy życiowe? Wbrew pozorom są one dosyć normalne. Przede wszystkim podejście najgłówniejszego bohatera do wszystkiego. Według wszystkich- w najlepszym razie staroświeckie, a w najgorszym szkodliwe i demoralizujące – ale dla niego to zaleta. Widz nie zawsze podziela metody wychowawcze Casha – chwilami wydaje się, że męczy czy nawet dręczy dzieci, naraża ich zdrowie czy też zmusza do niezgodnych z prawem czynów.

W filmie nie zabraknie paru (zbyt) mądrych słówek, między innymi o trockizmie czy amerykańskiej demokracji. Niestety, niekoniecznie pasują do fabuły oraz specjalnego oddziaływania na koniec nie mają – pokazują poziom edukacji dzieci Casha, ale niekoniecznie imponują innym. Na szczęście reżyser czy scenarzysta zrezygnował z prostego morału, bo pomimo, że film jest mądry, moralizowanie uczyniłoby z filmu kompletną katastrofę. W filmie nie ma zwycięzców / przegranych (dziadek / ojciec), wydaje się, że każdy ma trochę racji i końcówka filmu jest raczej szukaniem kompromisu niż stawianiem prostych diagnoz.

Dla wielu krytyków film kwalifikuje się do gatunku komediowego. Jak dla mnie- daleko mu do tego. Niemało jest co prawda żartobliwych dialogów i dziwacznych zachowań wynikających z różnic w wychowaniu / edukacji, ale w filmie traktowane są jak najbardziej poważnie- stąd wątpię, czy służyły do rozbawienia widza, a raczej do podkreślenia oryginalności światopoglądu Casha.

A więc- czy film zasługiwał na inne nagrody? Za rolę pierwszoplanową Viggo Mortensena- tak. Nawet kiedy milczał, to „miał w swojej roli to coś”. Oprócz tego nominowałbym za Captaina Fantastica za scenariusz, oraz kostiumy, które robiły spore wrażenie (nie tylko te z pierwszej sceny). Młodzi aktorzy również spisali się świetnie, najpierw w roli brudnych dzieci, a potem w roli kogoś, kto przypominał grupę cyrkowców – jeśli by się dało, można by ich nominować jako „grupa aktorów” – wydaje mi się, że George MacKay jako Bodevan wybijał się nieco ponad resztę. W roli dziadka ciekawy był Frank Langella. Tak czy inaczej – film absolutnie wart obejrzenia – ocena 8/10.

PS. Tytuł jest rewelacyjny – prowadzi do takich dialogów: „Widziałeś Captain Fantastic?” „E, nie, nie lubię Marvela i w ogóle fantastyki” 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *