O blogu

Od dawna wiadomo, że kino jest zdecydowanie czymś więcej niż rozrywką. Czymś więcej niż siedzeniem na kanapie bądź fotelu kinowym i żarciem popcornu. Na ekranie zostały (i dalej są) pokazywane uczucia, które nieraz zmuszają do refleksji, a czasami zmieniają podejście do życia. Staram się to uwzględnić w każdej recenzji.

Ale filmy są różne. Są takie, które mają za zadanie rozśmieszać i dlatego w filmach typu Kac Vegas bądź Sąsiedzi nie wypada narzekać na brak inteligencji w scenariuszu, bo nie taki jest cel. Są filmy, które mają zmusić do łez albo przestraszyć. Niezły pomysł może zostać zmasakrowany słabą jego realizacją, a z drugiej strony najgłupszy temat można przedstawić w takiej postaci, że wcale nie będziemy po nim rozpaczać.

Film może być więc o wszystkim: mogliśmy się o tym przekonać na przykład w „Islandzkiej opowieści”, gdzie tematem przewodnim były owce. A na przykład filmy Kuby Czekaja nie wiadomo o czym dokładnie są. Warto więc patrzeć na film z różnych stron. Zarówno ze strony technicznej, jak i fabularnej.

Zawsze warto zwracać uwagę, by patrzeć na film poniekąd obiektywnie. Wiem, że niektórzy shejtowali by nawet dobry film ze względu na poglądy polityczne albo ze względu, że występował nielubiany aktor. A jeśli nawet nieznany albo niepopularny aktor dobrze zagrał, to zagrał dobrze i tego krytyką się nie zmieni. I wprost przeciwnie, znany aktor też może mieć gorszy dzień.

Często jednak nawiązuję do różnych związków frazeologicznych, zjawisk, a czasami do własnych doświadczeń i obserwacji. Dzięki temu moja recenzja bywa przynajmniej odrobinę barwniejsza i nie przypomina profesjonalnej paplaniny.

Jednak podstawowa zasadą jest: zachować własny styl. Nie chodzi tu o plagiaty, ale by samemu wyrazić swoją opinię i nawet, kiedy większość ludzi ma inne zdanie na temat danego filmu, wyrażam szczerze własną opinię, choć niekiedy nie jest to łatwe.

Bloga zacząłem pisać w wieku 13 lat i teraz śmieję się, jak czytam, to co napisałem wtedy. Pewnie za 10 lat będę się śmiał, jak przeczytam recenzje pisane obecnie. Ale o to chodzi, bo pisząc o filmach, piszę też o sobie.